Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2013

Goście. Do południa mama, po południu ból głowy.
Wieczorem babka przypomniała, że jutro czwartek z wizytą księdza. Niefartownie, bo o 10:45 spodziewam się autobusu z Bolevitchem.

Reklamy

Read Full Post »

Wtorek

Do obiadu (mizeria i ziemniaki z masłem) jest ciężko. Wypatrywany spadek temperatury (do 19 stopni) przyszedł dopiero około szesnastej.

Read Full Post »

Na termometrze 31°C. Niebo zachmurzone, w powietrzu duża wilgotność, zaczyna wiać. Czekamy na deszcz i ochłodzenie.

Read Full Post »

P. za tydzień wyjeżdża na urlop, więc miłosiernie, mimo niedzieli, pojawił się w okolicach obiadu na FB i przez chwilę ze mną poklikał.
Poza tym ciężki upał, burza i biografia Wiery Gran.

Read Full Post »

P. za tydzień wyjeżdża na urlop, więc miłosiernie, mimo niedzieli, pojawił się w okolicach obiadu na FB i przez chwilę ze mną poklikał.
Poza tym ciężki upał, burza i biografia Wiery Gran.

Read Full Post »

VIII Jarmark Średniowieczny na św. JakubaDzień trzeci, ostatni

W południe wyszedłem z aparatem pod zamek. I utwierdziłem się w przekonaniu, że dzienna skromna oferta jarmarku skierowana była głównie do dzieci. Dokładniej – dla rodzin z nieletnim potomstwem.
20:30 „Mała Pasja, czyli opowieść o psie Pana Jezusa” Teatr Latarnia
Monodram wg fragmentu z „Chłopów” Władysława Reymonta o pierwszym udomowionym psie. Krótka opowieść (30-40 minut?) rozpisana na bezdomnego wędrowca i mechaniczny furgon chyba w sumie też największą atrakcją była dla najmłodszych widzów.

Read Full Post »

VIII Jarmark Średniowieczny na św. Jakuba

Dzień drugi

Wieczorem czułem się dość paskudnie. Dopadł mnie ból głowy, mdłości i różne takie tam typowo migrenowe atrakcje. Uznałem jednak, że byle niedyspozycja nie będzie krzyżować moich teatralnych planów. Nakarmiłem babkę tabletkami i położyłem spać, a sam udałem się do zamku.
20:30 „Miracula Sancti Nicolai” (Cuda św. Mikołaja) – cykl czterech średniowiecznych dramatów muzycznych w interpretacji Scholi Teatru Węgajty.
Widownia dopisała, na dziedzińcu było już tłoczno. Tu i tam było widać jeszcze jakieś puste krzesła, ale nie byłem w nastroju do pytania, czy wolne. Stanąłem pod ścianą, przy wejściu do biblioteki. Po drugiej stronie drzwi, na przyniesionym z muzeum krzesełku, usiadł sympatyczny łysielec z kilkudniowym zarostem i grubą książką.
Opowieść pierwsza – Tres filiae (Trzy córki)
Treść ogólnie znana – zbiedniały kupiec, trzy córki na wydaniu i interwencja św. Mikołaja (tu jeszcze żywego biskupa Miry, w którego wcielał się nie byle kto, tylko sam Marcin Bornus-Szczyciński) podrzucającego nocą sakiewki z kasa na posag dla panien.
Narrator podawał streszczenie po polsku, wykonawcy śpiewali swoje partie po łacinie, wykonując podkreślające odpowiednie słowa (domyślam się) teatralne gesty. W tle brzmiała muzyka na średniowiecznych instrumentach. Przedstawienie, bogate w liczne elementy humoru, spotkało się z ciepłym przyjęciem publiczności.
Opowieść druga – Iconia Sancti Nicolai (Wizerunek św. Mikołaja)
Kanwę stanowiła opowieść o Żydzie, który czcił skrycie św. Mikołaja i darzył go tak bezgraniczną wiarą, że przy wyjeździe w interesach straż swojego majątku powierzył ikonie (obecna na scenie) świętego. W związku z czym tenże musiał zainterweniować, gdy trzej rabusie obrobili skarbiec Żyda.
Tu się okazało, że moje miejsce z doskonałym widokiem na scenę miało drobny feler. Św. Mikołaj – zapowiadany przez grzmiące fanfary – napominał złoczyńców z balkonu nad wejściem do biblioteki.

Dopisać/uzupełnić/rozwinąć:

Procesja z pochodniami i żonglerem ziejącym ogniem.
Opowieść trzecia – Tres clerici (Trzej klerkowie)
Miejsce: na schodach przed ewangelickim kościołem św. Jana
Opowieść czwarta – Filius Getronis (Syn Getrona)
Miejsce: w mrocznym, rozświetlonym jedynie płomykami świec, wnętrzu gotyckiej bazyliki św. Jerzego. Dramat najbardziej śpiewny, więc zagrała tu też akustyka świątyni (fanfary z chóru ogłuszające).

Read Full Post »

Older Posts »