Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2013

Brat. Ksiądz. Ból głowy.
Zero powiązań. Raczej.
W każdym razie dzień nie mój, a po obiedzie już tylko łóżko.

Read Full Post »

5:15 Pobudka. Babka nie czuje się najlepiej. Sprawdzamy ciśnienie – 188/113. Aplikuję podwójną porcję tabletek i siedzę z babką czekając, aż zaczną działać.
9:30 Babka rozmawia z mamą przez telefon. Słyszę piąte przez dziesiąte. Znów jest o piątkowym odcinku „Anny German”.
10:30 Domofon – idzie pani Ania z wizytą. Szybka ewakuacja z łózka. A później kelnerowanie (trzeba kupić jakąś dobrą herbatę, bo w pudełku została tylko zielona z cytryną), wypad do sklepu po kawałek piernika, śniadanie przy komputerze.
12:00 Babka idzie do Ireny MB na plotki, a ja do miasta – zrobić opłaty i zakupy. Nowy numer „Książek” bez trudu znajduję w saloniku RUCH-u, ale tomu Hulka już nie ma. Widać zaczęli zamawiać mniej egzemplarzy komiksów z kolekcji Hachette. Szczęściem (?) w pawilonie na stoisku z gazetami są jeszcze dwa albumy.
15:30 Obiad. Odgrzewam resztkę wczorajszej ogórkowej. Planowałem do tego frytki, ale nie było komu wcześniej obrać ziemniaków. Dojadamy kanapkami z żółtym serem.
16:00 Czuję się senny i nadmierne obżarty. I głowa zaczyna mnie boleć.
18:00 Ledwo zdołałem przysnąć babka wyrywa mnie ze snu. Chce, żebym pomógł jej w kąpieli.
19:00 Na kolację tylko szklanka soku. Chyba na stałe powinienem zrezygnować z tego ostatniego posiłku. Reszta wieczoru przy komputerze.

Read Full Post »

Wtorek

Wizyta ojca i wypełnianie PIT-u.
W tym roku 1 % podatku rodziców przekazałem na KPH.

Read Full Post »

Poniedziałek

Za oknem chlapa. Nastrój adekwatny.

Read Full Post »

Po obiedzie planowałem wyjść na spacer. Ale w paradę wszedł mi dwójkowy koncert Tria Joubran. A później był wieczorem i już zupełnie nie chciało mi się ruszać z domu.

Read Full Post »

Znów babka ziemniaczana. I popołudnie w łóżku z bólem głowy.

Read Full Post »

Na obiad frytki.
– Mogłabym jeść codziennie – stwierdziła babka. – Byle byś tylko robił. A teraz daj coś dobrego do picia.
– Herbatę zaparzyć?
– Piwo – babka sprecyzowała. – Albo tego ciemnego napoju [o Coca-Colę chodziło]. Nie ma pod stołem żadnej puszki?
– Nie ma. Może być tylko wino. Martini.
– To nalej. Ale niedużo, z pół kieliszka.

Read Full Post »

Older Posts »