Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2012

Ból głowy. Pranie. Brat z wizytą. Marudząca babka (dla odmiany ma zbyt niskim ciśnienie).
Nawet nieszczęsnego kryminału ze śmiertelnym ślubem nie udało mi się doczytać.
O 21 kładę się (właściwie padam) spać.
Mam nadzieję, że następny weekend będzie lepszy.

Read Full Post »

5:00 Pobudka.
Myślami jestem już przy wolnych godzinach wieczornych.
5:55 Pan K.
6:21-16:00 W Czarcich Dołach (gospodarstwo rolne).
Dalsze przygotowania do wylania drugiego tarasu i równanie terenu pod chodnik (wzdłuż frontowej ściany budynku i lewego szczyty).
16:27 W domu.
No to mam wreszcie swój króciutki weekend!

Read Full Post »

5:00 Pobudka.
Po śniadaniu podrzemuję na kanapie.
5:52 Pan K.
6:21-16:50 W Czarcich Dołach (gospodarstwo rolne).
Rano prace przy kanalizacji – wymiana głównej rury odpływowej. I krótkie (acz ostre) spięcie majstra z gospodarzem-seniorem a konto
Po południu wykop pod murki drugiego tarasu i trochę betonowania.
17:16 W domu.
Babka znów przez cały dzień walczyła ze zbyt wysokim ciśnieniem. W poniedziałek mama ma pogadać na ten temat z lekarzem.
17:30 Zakupy w społemowskim pawilonie (Nemezja).
Odpuściłem sobie dalszy wypad w miasto i szukanie nowego tomu kolekcji komiksów Marvela. Spróbuję po niedzieli.
18:45 Kąpiel.
19:00 Radio (PR2, transmisja kolejnego koncertu festiwali „Skrzyżowanie Kultur”) i komputer. Spać mi się chce jak cholera, ale muszę wytrzymać przynajmniej do 22, do końca koncertu.

Read Full Post »

5:00 Pobudka.
5:52 Majster.
6:20-16:52 W Czarcich Dołach (gospodarstwo rolne).
Do śniadania kończymy wylewanie płyty tarasu. Później zabieramy się za wytyczanie i wylewanie chodnika wzdłuż lewego szczytu.
15:30 Rozbijanie betonowej wylewki pomiędzy oborą, a rogiem budynku (kolidowała z chodnikiem).
12:30 Na obiad fasolowa (babce kupiłem słoik gołąbków).
17:16 W domu.
Brat podrzucił wiaderko winogron – obżeram się bez umiaru.
18:30 Kąpiel. Później kolacja i komputer.
Dziś ponetuję krócej, bo w planach mam jeszcze seans telewizyjny. TVP2 o 22:05 pokaże „Samotnego mężczyznę” z Colinem Firthem.

Read Full Post »

Ranek chłodny i mglisty, a po południu jest wręcz zbyt ciepło i za słonecznie.
5:00 Pobudka.
Zlew znów pełen garów. Po szybkim śniadaniu (herbata + kilka sucharów) biorę się za mycie naczyń.
5:50 Pan K.
6:20-17:00 W Czarcich Dołach (gospodarstwo rolne).
Do śniadania wylewanie betonowej płyty na balkonie. Później prace przy pierwszym tarasie – wykop, szalowanie, wylewanie murków, wyrównywanie terenu. Majster narzeka na bolące ramię i ogólnie jest jakiś wypruty z sił – wyraźnie zwolnił w swoim pracowaniu.
Od 16:15 zajęcia pozorujące.
17:25 W domu.
18:00 Zakupy.
19:15 Kąpiel.
19:50 Komputer. Kolacja.
Dzisiaj chyba też położę się wcześniej spać (wczoraj już o 22:20 byłem w łóżku).

Read Full Post »

5:00 Pobudka.
5:50 Majster.
6:20-17:06 W Czarcich Dołach (gospodarstwo rolne).
Do śniadania kończymy podbitkę dachu. Później rozbieramy rusztowanie, odgważdżamy deski i żerdzie.
15:00 Zaczynamy przygotowywać balkon w ogrodowym szczycie do wylania płyty.
16:00 Można by już wracać do domu, ale majster różnymi pierdołami (dopompowywanie koła w taczce, ustawianie betoniarki itp) przeciąga dniówkę o godzinę. Na sam fajrant udaje mi się jeszcze rozwalić wtyczkę przedłużacza do betoniarki.
17:30 W domu.
Babka jest w lepszej formie – ciśnienie w normie, humor w wyższych stanach, chociaż nawał gości nie pozwolił jej w ciągu dnia nawet na króciutką drzemkę.
17:30 Szybkie zakupy w pawilonie, opłaty za kablówkę i telefon.
18:15 Mama dzwoni spytać, czy nie jest potrzebna w mieście.
18:20 Kąpiel.
19:15 Komputer. Kolacja.
Do północy mam czas dla siebie.

Read Full Post »

5:00 Pobudka.
5:55 Majster.
6:24-16:45 W Czarcich Dołach (gospodarstwo rolne).
Do śniadania kończymy podbitkę w prawym szczycie. Później rozbieranie rusztowania i przenoszenie żerdzi na szczyt przeciwległy.
13:30 Na obiad czerwony barszcz z kiełbasą. I naleśniki.
17:09 W domu.
Babka narzeka na ciśnienie. Rano górne miała powyżej 200, teraz aparat pokazuje 190/110. Po tabletkach przespała kilka godzin i wygląda ciut lepiej, ale ciśnienie jak było wysokie, tak i wysokie pozostało. Chyba czeka mnie nieciekawa noc.

Read Full Post »

Older Posts »