Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Kwiecień 2012

Słońce smali jeszcze ostrzej, niż wczoraj.
5:00 Pobudka.
5:30 Wyjście do pracy.
5:53-15:20 Na budowie.
Majster musiał się pojawić sporo przede mną. Już działa intensywnie na górze, rozbierając szalunki wieńca.
Do śniadania (9:05) zakładamy murłaty. Później rozmierzamy/przycinamy najdłuższe krokwie (6 sztuk) i przybijamy pierwszą parę.
Pan K. był samochodem – odwozi mnie prawie pod blok. Zachodzę jeszcze do ogrodniczego po worek ziemi do balkonowych donic.
15:35 W domu.
Jestem wykończony pracą w upał. Głowa zaczyna mnie boleć. Babka też ledwo się rusza po mieszkaniu.
Przed kąpielą potrzebuję trzydziestu minut odpoczynku i uzupełniania płynów.
17:30 Obiad.
18:00 Odpalam komputer.

Reklamy

Read Full Post »

Upał trzyma.
Śpię do późna. Dzień spędzam nad książką. Wychodzę do miasta na krótko, po lody.
O jutrzejszym poniedziałku i powrocie do pracy myślę z niechęcią.

Read Full Post »

Jest zbyt ciepło. Na dworze prawie trzydzieści stopni. Mam nadzieję, że przy takiej temperaturze kotłownia przestanie wreszcie dogrzewać mieszkania.
Rano, po zakupach, wszedłem z babka na ogród posadzić georginie. A później w ogrodniczym kupiliśmy nowe donice na balkon i zwisające pelargonie.
Po południu na szczęście nie muszę już nigdzie wychodzić z domu. Siedzę przy otwartych balkonowych drzwiach i czytam kolejne meekhańskie opowiadania Wegnera.

Read Full Post »

5:00 Pobudka.
Głowa nadal jak nie moja. Zamiast śniadania dwie aspiryny.
5:35 Wyjście do pracy.
Po drodze kupuję gazety – Wyborczą i nowy numer Filmu.
5:55-11:10 Na budowie.
Do ósmej przenosimy szalunki. Później kończymy wylewanie wieńca.
Przed zakładaniem murłat trzeba trochę poczekać żeby beton dobrze związał. W związku z czym sobotę robimy sobie wolną.
11:35 W domu.
Kolejna aspiryna. I kawa do sernika.
13:15 Kurier z przesyłką z EMPIK-u.
Dobrze mieć wolne popołudnie. Mogę spokojnie przejrzeć zawartość paczki i nacieszyć się zakupami.

Read Full Post »

5:55-11:20 Na budowie.
Do dziewiątej betonowanie – wylewamy połowę wieńca. Później murowanie komina.
11:45 W domu
Urodziny, rodzina (mama zarejestrowała babkę do lekarza, Paweł załatwia jakieś swoje sprawy) i ból głowy.

Read Full Post »

Ten tego…

Read Full Post »

5:00 Pobudka.
– Pada trochę – informuje mnie babka wyglądając przez okno. – To chyba nie będziecie pracować?
Jasne!
5:35 Wyjście do pracy (deszcz akurat ustał).
5:55-13:30 Na budowie.
Obmurowywanie belek stropowych (z dwiema dłuższymi przerwami w trakcie na przeczekanie intensywniejszych opadów; dopiero od dziesiątej zaczyna się rozpogadzać).
Szalowanie wieńca na dwóch ścianach (na całość nie mamy desek). Wiązanie zbrojenia. Skręcanie szalunków drutem.
O trzynastej jesteśmy gotowi do zalewania wieńców. Ale że roboty jest na dwie, trzy godziny (beton trzeba będzie podawać na dwa przerzuty), a z dachem i tak nie ruszymy wcześniej niż w poniedziałek (wieniec musi dobrze związać, żeby przy zakładaniu murłat nie rozruszać śrub) zostawiamy betonowanie na jutro.
13:53 W domu.
Obiad. Kąpiel. Chwila przy komputerze.
EMPIK mnie wkurza. Skoro towar jest dostępny od ręki – jak twierdzą na stronie – to czemu czekam drugi dzień na skompletowanie zamówienia?
Babka narzeka na złe samopoczucie. Okazuje się, że spadło jej ciśnienie. Dla towarzystwa wypijam razem z nią kieliszek Martini.
16:15-18:50 Drzemka.
– Już tak późno? – dziwię się po przebudzeniu.
– Prawie siódma – potwierdza babka. – Tak smacznie spałeś po tym winie…
19:00 PR2. Lekcja muzyki Piotra Orawskiego.
19:30 Kuchnia.
Robię sałatkę z tuńczykiem. Myję naczynia.
20:45 Mogę jeszcze trochę ponetować przed snem.
21:50 Przypomniało mi się – rychło w czas! – że środami oglądam na TVP1 „Terra Nova”.

Read Full Post »

Older Posts »