Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2012

W jak winieta


Na dworze wiosna – ciepło, słonecznie, śniegu prawie już nie widać. Trawa zaczyna się mocniej zielenić, a na ogrodzie kiełkują krokusy.
W związku z powyższym zimowa winieta trafia do lamusa.

Read Full Post »

The Walking Dead. Dexter. Bogowie są śmiertelni.
Bohaterowie opowieść o świecie opanowanym przez zombie zaczynają mnie coraz bardziej irytować. Rick Grimes jest tak szlachetnie amerykański, że nic tylko do dupy mu nakopać.
Dexter nadal sprawia sporo frajdy, ale chyba niepotrzebnie zrobiłem powtórkę od samego początku serialu.
Space opera Drukarczyka jest zbyt gęsta. Nie mogę się połapać w szczegółach i zbudować sobie obrazu przedstawianego świata.

Read Full Post »

Nic nowego.
Nic ciekawego.
Zanim zebrałem się po południu do wyjścia w miasto słońce zdążyło schować się za chmurami i zaczęło śnieżyć. Wysłałem kartkę imieninowa dla znajomego babki. Sprawdziłem, że czasopisma Kunegundy nadal (a może już?) nie ma i wróciłem do domu, nie wyciągając aparatu fotograficznego z kieszeni.
Po obiedzie chciałem poczytać, ale przyszła pani Aniela i tak się rozgadały z babką, że mogłem już tylko włączyć komputer i oddać bezmyślnemu szwendaniu po sieci.
A wczoraj miałem rekordową liczbę odsłon bloga – 424 przy średniej dziennej 139. Może powinienem się przebranżowić?

Read Full Post »

No to mamy polskiego Paulo Coelho, na dodatek z fantastycznego poletka i wizualnie całkiem atrakcyjnego.

Marcin Wełnicki od kilku dni jest reklamowany na Pirate Bayu!
Nie wiem, co na to wydawcy pisarza, ale jeśli chodzi o dotarcie do czytelnika, to bardzo skuteczne posunięcie. Wcześniej nie zwróciłem uwagi na jego nową powieść wydaną w Runie, a teraz się zastanawiam, czy przynajmniej jej nie przeczytać.

Read Full Post »

Pranie. Zakupy (z browaru został już tylko ten nieforemny blok sąsiadujący z zabytkową kamienicą). Trochę lektury (kończę „Za króla, ojczyznę i garść złota” ). Wieczór radiowy, z operą („Ernani” Verdiego w transmisji z MET). I dzień zleciał.

Read Full Post »

Prezentem niespodzianką od Mleczkowej dla jednej z osób odwiedzających jej blog (w losowaniu padło dna mnie) okazał się rysunek wykonany przez jej brzdąca. Kot w butach, w drewnianej ramce. Spodziewałem się czegoś podobnego. Drobiazg jest miły, a dorzucone dodatkowo cukierki dla babki smaczne.
Szkoda, że Kunegunda nie wpadła nigdy na pomysł, by narysować coś dla ulubionego stryjka. Może ją natchnie gdy zobaczy obrazek na ścianie nad biurkiem przy najbliższej wizycie.

Read Full Post »

Celem wyświetlenia zdjęcia na osobnej stronie klikać odnośnik Permalink

Read Full Post »

Older Posts »