Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 11th, 2011

Wstaję po ósmej.
9:10 Opłaty za mieszkanie, zakupy – też dla Ireny MB.
10:00 Śniadanie.
10:30 Telefon. Od razu czuję, że nie powinienem odbierać.
– Co robisz? – majster nie bawił się w żadne wstępy.
– Nic konkretnego.
– To może byśmy jeszcze pojechali dziś na budowę? Pogoda jest dobra, można by sporo zrobić.
„Dobra!? Ta męcząca parnota jest dobra!?”
– Jak pan uważa. – zgadzam się potulnie.
– To o jedenastej. Zjedz sobie coś i pojedziemy.
Wyskoczyłem jeszcze szybko do ogrodu po sałatę na obiad.
11:05 Majster.
11:27-16:05 Na budowie w Ż.
Zakładamy dwie murłaty, wzmacniamy rusztowanie (trzeba będzie je jeszcze podwyższyć) i windujemy na górę belkę kalenicy (będzie z dwóch połączonych kawałków – dziś wybraliśmy pierwszą część).
Od 14 zaczyna się chmurzyć, od 15:15 lekko kropić, co witam z ulgą, bo majster ani myślał o fajrancie.
16:25 W domu.
Babka – zamęczona gotowaniem dżemu – nie ma już sił ani posprzątać kuchni, ani zawekować słoików.
Obiad, kąpiel, bezmyślny odpoczynek przy telewizorze.
18:40 Komputer.
Przed kolacją myję gary. Słoikami babka będzie musiała zająć się sama. Jutro.

Reklamy

Read Full Post »