Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Maj 2011

Smali jeszcze mocniej niż wczoraj. W cieniu jest pewnie z 30°C.
3:50 Pobudka.
4:25 Majster.
4:45-15:55 Na budowie w Ż.
Kończymy malować fundamenty dysperbitem i rozciągamy folię kubełkową.
7:00 Chwila przerwy w robocie – czekamy (bezczynnie) na koparkę.
8:15 Jest maszyna. Zaczyna się obsypywanie fundamentów. Robota idzie powoli, bo część ziemi z wykopu Mateusz kazał rozplantować na działce. Teraz operator żeby miał czym sypać, musi najpierw ziemi nakopać.
15:30 Matka Łukasza – z lodami („Ochłodzicie się trochę, panowie”) i zgrzewką wody mineralnej.
16:17 W domu.
Babka przez dzień wypiła garnek (2 litry) kwaśnego mleka. Na szczęście w lodówce jest jeszcze jeden.
Popołudnie wg schematu – kąpiel, obiad, „Lekcja muzyki Piotra Orawskiego”. Później jeszcze zakupy w pawilonie. W wieczornych planach mam jeszcze odcinek „Braci i sióstr”. Na lekturę „Starcia królów” znów nie wystarczy mi czasu.

Reklamy

Read Full Post »

Upał daje się we znaki.
3:50 Pobudka.
4:24 Majster.
Kończę mycie naczyń (z wieczora został pełny zlew), więc chwilę przetrzymałem pana K. pod blokiem.
4:44-14:40 Na budowie w Ż.
Poranek to prace przy fundamentach. Najpierw zaciągamy styropian na dwóch ścianach klejem, później dwie kolejne ściany smarujemy dysperbitem.
Po siódmej przenosimy się na klatkę schodową. Zbroimy schody do piwnicy, zabijamy stopnie, a w okolicach południa (w najgorszy upał!) bierzemy do wylewania.
15:00 W domu.
Babka miała do południa najazd rodziny. Bratowa woziła córkę na jakieś badanie (okulista i coś tam jeszcze. Testy sprawdzające, czy małą można we wrześniu dać do szkoły?) i tradycyjnie poprosiła mamę do towarzystwa.
Wg relacji babki Kunegunda zachowywała się dość grzecznie. Pomijając taki drobiazg, że nie zważając na wyraźne zakazy przebuszowała moje papiery na skrzyni. Szczęśliwie z lektur nieodpowiednich natrafiła tam jedynie na „Pinokia” Winshlussa. I – w ramach prezentu z okazji Dnia Dziecka – zabrała pomarańczowego, długouchego szczura. A już się przyzwyczaiłem do tego koszmarka rozwalonego na słuchawkach.
Popołudnie wg schematu – kąpiel, obiad, „Lekcja muzyki Piotra Orawskiego”.
18:00-20:00 Drzemka, po której wstaję z lekkim bólem głowy.
Zamiast kolacji litr kwaśnego mleka. Chwila w sieci. AQQ z Pinokiem i Pszczółką.
21:15 Wracam do łóżka.

Read Full Post »

Tylko ranek był słoneczny. Reszta dnia okazała się dość ponuro pochmurna.
Trochę pstrykam w czasie poobiedniego spaceru, ale nie jestem zadowolony z rezultatów.

Read Full Post »

Pochmurny poranek niesie fałszywą (niestety) obietnicę deszczu.
3:50 Pobudka.
4:23 Majster.
4:43-14:50 Na budowie w Ż.
Kończymy ocieplanie fundamentów (ściana od pola i garaż). Mateusz będzie musiał dowieźć jeszcze kilka arkuszy styropianu.
7:30 Mocujemy szalunki wieńców przy stropie nad piwnicą.
9:30 Zalewamy strop. Przez chwilę jest obawa, że zabraknie nam cementu.
– Ze wszystkim będzie tutaj nam tak szło, na raty? Niczego nie można skończyć, bo braknie materiału. – irytuje się majster. – Drugą budowę trzeba brać, czy co!
Szczęściem tym razem obawy okazały się na wyrost i do 14 mieliśmy wylany cały strop..
15:07 W domu.
Obiad (wyciągnąłem pyzy z zamrażarki), długa kąpiel (aż babka zaczęła stukać do drzwi łazienki by sprawdzić, czy żyję). Wieczór operowy – z Dwójkową retransmisją „Nabucca” Verdiego.
+
Uzupełnienie (2011.05.05).

Read Full Post »

4:15 Pobudka.
Musiałem wieczorem przypadkiem przestawić budzik, bo zadzwonił dopiero z pół godzinnym opóźnieniem, dopiero o 4:25.
4:37 Majster.
5:00-13:00 Na budowie w Ż.
Ciąg dalszy szalowania schodów, początkowo wspólnie. Po ósmej zabieram się za izolacje fundamentów (dysperbit na wewnętrznych ścianach), a majster sam działa przy schodach.
Po śniadaniu (9:30) zabieramy się za zbrojenie stropu nad piwnicą – kręcimy zbrojenie, przygotowujemy pręty.
12:00 Transport styropianu – dostaliśmy 7 cm zamiast 5.
– Jak z bloczkami! Każda dostawa z innej parafii. – mruczy pan K. – A nam tylko kłopot!
Kończymy wcześniej, bo majster ma zawieźć żonę do lekarza w Mrągowie.
13:20 W domu.

Read Full Post »

3:55 Pobudka.
4:30 Majster.
4:50-15:23 Na budowie w Ż.
Szalowanie stropu nad piwnicą. Po dziewiątej tynkowanie klatki schodowej (żeby łatwiej było rysować po ścianach przy odmierzaniu stopni), a po śniadaniu szalowanie schodów. Majster tak się zapomniał w robocie, że gdyby nie zepsuła mu się metrówka (szczęśliwe zrządzenie losu!) pewnie działałby przynajmniej do szesnastej.
15:40 W domu.
Mama nie czekała aż wrócę z roboty. Zostawiła podziękowanie za czekoladki, lody w zamrażalniku i kawał ciasta z kremem. Kupiła dla Kunegundy jakąś książeczkę za 5 zł, więc nie brała już komiksu Wojtyszki.
Popołudnie przesypiam. Wieczór spędzam nad „Grą o tron”. Szkoda mi przerywać lekturę, więc siedzę nad tomem prawie do 23:30.

Read Full Post »

Pogoda się zmienia jak w kalejdoskopie. Wczoraj było tak ciepło, że opalam się pracując rozebrany do pasa. A dziś marznę nawet w grubej kurtce.
3:55 Pobudka.
4:24 Majster.
4:44-14:10 Na budowie w Ż.
Ocieplanie fundamentów.
8:00 Okazało się, że styropianu jest tylko na połowę ścian. Majster nawet zbyt mocno się nie piekli – od rana tak ciśnie go ból głowy (wg autodiagnozy – problemy z ciśnieniem), że nie bardzo ma chęć ani na pracowanie, ani na myślenie o pracowaniu.
Pan K. zabiera się za zaciąganie styropianu klejem, a ja babram się w dysperbicie, malując wewnętrzne ściany fundamentów.
13:00 Ostatnia godzina to praktycznie nic ponad czekanie na deszcz (zanosi się, ale nie pada) i szwendanie po budowie z kąta w kąt. Majster monologi o szalowaniu stropu nad piwnicą przeplata opowieściami o hemoroidach i problemach z ciśnieniem.
15:30 W domu.
Zakupy w ogrodniczym. Zamiast obiadu (babka się nie popisała, gotując kaszę) bateria kanapek. Później kąpiel, radio, szybki wypad na cmentarz (sadzę pelargonie) i znów Dwójka z barokową Filharmonią (koncert Freiburger Barockorcheste).
W planach mam jeszcze szósty odcinek „Gry o tron”.

Read Full Post »

Older Posts »