Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2011

Niedziela.

Katar jest chyba w szczytowej fazie nasilenia. Nie nadążam z wymianą chustek do nosa. Babka krzyczy, że mózg sobie wysmarkam i wysyła mnie do lekarza. A mnie się robi niedobrze już na sam widok tabletek.
Wieczorem rozkłada mnie ból głowy.

Poniedziałek.

W nocy mam pobudkę. Babce się przyśniło, że ma na łóżku zwłoki Słowikowskiego (sąsiad, który nie żyje od jakichś pięciu, sześciu lat) i wołała mnie, żebym coś zrobił z tym znaleziskiem. Zabawny zbieg okoliczności. Sam akurat byłem w zapuszczonych, mrocznych kryptach pod cmentarzem we wsi rodziców. A jakiś przebudzony z zimowego snu zmarły właśnie mnie pytał (stukając w ramie wyschniętym, kościanym paluchem), czego tu szukam.
Poza tym o poniedziałku nie da się powiedzieć nic wesołego. W siódmym dniu chorowania nie zauważam żadnej poprawy stanu zdrowia.

Reklamy

Read Full Post »

Wieści z frontu.

Niedziela.

Katar jest chyba w szczytowej fazie nasilenia. Nie nadążam z wymianą chustek do nosa. Babka krzyczy, że mózg sobie wysmarkam i wysyła mnie do lekarza. A mnie się robi niedobrze już na sam widok tabletek.

Wieczorem rozkłada mnie ból głowy.

Poniedziałek.

W nocy mam pobudkę. Babce się przyśniło, że ma na łóżku zwłoki Słowikowskiego (sąsiad, który nie żyje od jakichś pięciu, sześciu lat) i wołała mnie, żebym coś zrobił z tym znaleziskiem. Zabawny zbieg okoliczności. Sam akurat byłem w zapuszczonych, mrocznych kryptach pod cmentarzem we wsi rodziców. A jakiś przebudzony z zimowego snu zmarły właśnie mnie pytał (stukając w ramie wyschniętym, kościanym paluchem), czego tu szukam.

Poza tym o poniedziałku nie da się powiedzieć nic wesołego. W siódmym dniu chorowania nie zauważam żadnej poprawy stanu zdrowia.

-100%-

Read Full Post »

Pobudka o szóstej, ale po wyprawieniu ojca na polowanie wracam jeszcze do łózka i wygrzewam do jedenastej. Przy śniadaniu odpalam komputer… i jakoś tak niezauważalnie przemykam przez resztę dnia.
Na obiad wczorajsza zupa. Później pierwsze cztery odcinki serialu „Will & Grace” (jeszcze nie wiem, czy się zdecyduję nad kupno/obejrzenie reszty). Wieczór z Dwójką i „Ifigenię w Taurydzie” Glucka.
Na froncie walki z przeziębieniem odnotowuję drobne sukcesy (pomogła kuracja scorbolamidowa?) – katar wydaje się nasilać, ale gardło już prawie nie boli i ogólnie czuję się ciut lepiej.

Read Full Post »

Piątek.

Dwa wyjścia po zakupy. I nocleg na podłodze w związku z wizytą ojca, któremu musiałem odstąpić wersalkę.
Pod względem walki z przeziębieniem dzień należy uznać za stracony.

Read Full Post »

Czwartek.

– Trochę się podleczyłeś? – zainteresowała się babka, wyłączając telewizor po „Wiadomościach”.
– Trochę.
– Czosnkiem?
– Tak. – potwierdziłem.
– A czym więcej?
– Czosnkiem i aspiryną.
– Ale jak będziesz całą noc siedział przy komputerze, to nic ci takie kurowanie nie pomoże.

Read Full Post »

Wizyta brata utwierdza mnie w przekonaniu, że małżeństwo jest ostatnią rzeczą, jakiej bym kiedykolwiek chciał doświadczyć.
A przeziębienie powoli się rozwija. Wieczorem wytrwałem przy komputerze ledwo do dwudziestej trzeciej.

Read Full Post »

Wtorek.

Nie wiem gdzie, nie wiem kiedy, ale chyba się trochę przeziębiłem.

Read Full Post »

Older Posts »