Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2010

2166. Wtorek.

Gdzie spojrzeć pokusa.

Z oknem mrozi na potęgę.

Żrę bez umiaru.

-100%-

Reklamy

Read Full Post »

2166. Wtorek.

Gdzie spojrzeć pokusa.
Z oknem mrozi na potęgę.
Żrę bez umiaru.

Read Full Post »

Kontakt społeczny – a takim jest rozmowa z terapeutą – zwykle poprawia nastrój. Taki sam efekt dałaby rozmowa z kolegą przy winie. Jest na to dobry termin – „prostytucja przyjaźni”. Płaci pan za życzliwe wysłuchanie, bo nie ma pan własnych znajomych.

Dyktatura szczęścia, dr Tomasz Witkowski
Wysokie Obcasy 2010.11.26

Ogórkowa. Duże pranie. Walka z radiem.
A zima na Mazurach nadal marna. Może jeśli przez noc pośnieży dogonimy resztę kraju?

Read Full Post »

2165. Poniedziałek.

Ogórkowa. Duże pranie. Walka z radiem.

A zima na Mazurach nadal marna. Może jeśli przez noc pośnieży dogonimy resztę kraju?

-bez cytatu-

Read Full Post »

2164. Niedziela.

A życie generalnie jest takie sobie, w dodatku na końcu umieramy. Z tego się nie da wyleczyć.

Dyktatura szczęścia, dr Tomasz Witkowski

Wysokie Obcasy, 2010.11.26

Na obiad frytki, dużo frytek. Babka – dobra Samarytanka – zanosi nawet porcję chorej, unieruchomionej w domu sąsiadce.

Wygląda na to, że wczorajsze problemy z odbiorem radiem to wina używanego odtwarzacza. Dziś testowo nagrywałem „Płytomanię” w dwóch programach i Foobar znów zawiódł, chociaż nie było żadnych zakłóceń. Przyjdzie się chyba pogodzić ze Screamerem.

-100%-

Read Full Post »

A życie generalnie jest takie sobie, w dodatku na końcu umieramy. Z tego się nie da wyleczyć.

Dyktatura szczęścia, dr Tomasz Witkowski
Wysokie Obcasy 2010.11.26

Na obiad frytki, dużo frytek. Babka – dobra Samarytanka – zanosi nawet porcję chorej, unieruchomionej w domu sąsiadce.
Wygląda na to, że wczorajsze problemy z odbiorem radiem to wina używanego odtwarzacza. Dziś testowo nagrywałem „Płytomanię” w dwóch programach i Foobar znów zawiódł, chociaż nie było żadnych zakłóceń. Przyjdzie się chyba pogodzić ze Screamerem.

Read Full Post »

2163. Takie tam.

Późna pobudka. Śniadanie o dwunastej. Na obiad pizza. Babka zaprasza sąsiadkę, ale że kobieta nie ma czasu, sama drepta do niej z połową blaszki. „Przynajmniej miałeś spokój” – stwierdza po powrocie. Niby prawda, ale połowy pizzy szkoda.

Na dworze mrozi. Na forum cicho i spokojnie. Czartogromski pobudza mój apetyt na płytę Laszczkowskiego. Dobrze, że „Herkules nad Termodontem’ Biondiego (podoba mi się gniewny heros Villazona) będzie dostępny dopiero w styczniu. Za dużo tego wszystkiego, co chciało by się kupić.

Wieczór z radiem. Po drętwym słuchowisku (może nie doceniam, bo śledzę zbyt nieuważnie?) opera „Rozkwit i upadek miasta Mahagonny” Kurta Weila. I można się wkurzyć, bo odbiór PR2 via net znów gówniany.

-100%-

Read Full Post »

Older Posts »