Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2010

2136. Niedziela.

Te wszystkie blogi są w zasadzie identyczne. Takie same pierdolenie o sobie. Czasem dowcipne, czasem mniej, zazwyczaj straszliwie nudne. No i po co oni to wypisują?

Kaja Malanowska, Peep-show przed monitorem.

Po południu spotykam na cmentarzu Tadka. Myślę umknąć po zdawkowym powitaniu, ale chłopak chce się koniecznie pochwalić „największym osiągnięciem życia” – parą bliźniaków. Przez dwadzieścia minut rozmawiam z nim i jego żoną, a mijając bramę cmentarza konstatuje, że prawie nic nie pamiętam z tej rozmowy oprócz tradycyjnego „To będziemy się musieli kiedyś spotkać na piwie”.

Reklamy

Read Full Post »

2135. Sobota.

Na tarasie, na przeciwko mojego okna pojawiły się dwie świecące dynie. Ciekawe, co gospodarze wstawili do środka. Gdyby znicze, byłoby zgrabne połączenie amerykańskiej halloweenowej tradycji z polską zaduszną.

Read Full Post »

2134. Piątek.

Kupiłem żółtą chryzantemę. Najbliższe dni mają być ciepłe, bez przymrozków to myślę, że trochę postoi.

Read Full Post »

Listonosz pojawił się dopiero przed siedemnastą. Już powoli traciłem nadzieję na terminowe dostarczenie przesyłki od Pinokia.
Ta późna dostawa miała też jednak swoją dobrą stronę. Babka – zajęta odcinkiem „Mody na sukces” – prawie nie zwróciła uwagi na grubą kopertę, którą otrzymałem.
Zawartością paczki na razie nie miałem jeszcze czasu się nacieszyć. Po pobieżnych oględzinach mogę jedynie stwierdzić, że podoba mi się elegancja srebrnego, klasycznego opakowania prezerwatywy Unimilu. U siebie na mieście widuję przeważnie New Caressy, których opakowania – jeśli chodzi o estetykę – pozostawiają wiele do życzenia.
A Jaś Kapela bazgrze jak kura pazurem.

Read Full Post »

2132. Środa.

Przy okazji łażenia z mamą po sklepach odwiedziłem zielarski na Krótkiej i kupiłem babce tabletki uspokajające. W składzie chmiel, głóg, korzeń melisy i coś tam jeszcze. Drogie toto, ale okazało się całkiem skuteczne. Nawet jeśli zamiast składników zadziałała tylko babcina wiara w ich uspokajające właściwości. Po raz pierwszy od dwóch tygodni mogłem w nocy normalnie ponetować, bez rzucania wszystkiego celem wybudzenia babki z koszmarów.

Read Full Post »

Na dworze chłodnawo (chyba przyjdzie zrezygnować z kupna chryzantem na Wszystkich Świętych) i dość ponuro.
Zanim popłaciłem rachunki, obkupiłem się i uwinąłem z obiadem, w mieszkaniu zrobiło się zbyt ciemno, bym mógł poczytać wygodnie rozłożony na kanapie.
A jutro ma wpaść mama i muszę pamiętać o nagraniu koncertu Filipa.

Read Full Post »

2130. Znowu.

Cóż, przeżyliśmy okupację, komunistów, przeżyjemy i VAT na książki. Na pewno jednak produkcja papieru drukowanego w pierwszych miesiącach nadchodzącego roku zmniejszy się radykalnie. Może to i dobrze? Wydawcy sięgną tylko [po] książki dobre?

Wojtek Sedeńko, SFinks vol. 38

– A Maryja święta! Już prędko do mieszkania się nie wejdzie. – westchnęła babka, nie siląc się na oryginalność, na widok listonosza z przesyłką z Solaris. – Książki?
– Tak. – burknąłem.
– Coś ciekawego?
– Nic dla babci.
Chociaż „Wiedźmę z Wilżyńskiej Doliny” mógłbym jej chyba podsunąć. Kusi mnie sprawdzić babciną reakcję na literaturę tego rodzaju.

Read Full Post »

Older Posts »