Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Sierpień 2010

Wczoraj przy porządkowaniu mailowego archiwum stwierdziłem, że moja korespondencja jest jeszcze bardziej żenująca niż blogowanie. Może to i lepiej, że do nikogo już nie pisuję.

Reklamy

Read Full Post »

2079. Poniedziałek.

Rano wizyta z babką u lekarza.
– To mama, babcia? – pyta doktor K.
– Babcia. – odpowiadam.
Widać wyglądam strasznie staro, skoro lekarz podejrzewał, że przyszedłem z matką.

Read Full Post »

2078. Niedziela.

Było normalnie.
Netowałem, czytałem, drzemałem, a babka (trochę osłabiona, ale już z normalnym ciśnieniem i samopoczuciem) katowała mnie telewizją.

Read Full Post »

2077. Nie jest dobrze.

Od rana jestem testowany jako pielęgniarka. I chyba sprawdzam się dość średnio w tej roli.
Babce mocno skoczyło ciśnienie. Najpierw walczyliśmy z tym sami (za pomocą tabletek dostępnych w domu), później konsultując się z pogotowiem. Bez najmniejszych rezultatów.
Przed trzynastą przyjechał ambulans z młodym doktorem. Babka dostała tabletkę pod język i jakiś zastrzyk, co pozwoliło unormować sytuacje.
Jakby było mało tych atrakcji, bratowa przyjechała dziś obkupić córkę przed wysłaniem do zerówki. Były momenty, gdy nie wiedziałem co robić – uspokajać babkę, wybierającą się na tamten świat, pilnować Kunegundy, buszującej w moich papierach, czy zajmować się siedzącą w kuchni Barbarą.

Read Full Post »

2076. Piątek.

To już jest koniec nie ma już nic
jesteśmy wolni możemy iść
to już jest koniec możemy iść
jesteśmy wolni bo nie ma już nic

(Kuba Sienkiewicz, Koniec, to koniec)

Rankiem majster rozliczył się za dotychczasową robotę z ojcem Plastusia i ustalił, że robimy dalej. Radości wystarczyło na niespełna dwie godziny.
Po ósmej poszedłem po gwoździe i dowiedziałem się, że jednak przyjdzie nam się z budową rozstać.
– Będziemy już kończyć. – powiedział Plastuś. – Może i trochę zawiniłem, ale majster niepotrzebnie podważał moją wypłacalność przy pracownikach.
– Jak koniec to koniec. – majster zdecydował się skoncentrować na pozytywnych aspektach sytuacji. – Dam nodze odpocząć to może szybciej wyzdrowieje.
A ja przynajmniej wreszcie się wyśpię.

Read Full Post »

2075. Czwartek.

Entliczek – pentliczek
Co zrobi Piechniczek
Tego jeszcze nie wie nikt.

W pracy drugi dzień szalowania stropu nad piwnicą. A po fajrancie świadkuję wyjątkowo nieprzyjemnej (niemiłej) rozmowie majstra z inwestorem.
W piątek rano się okaże, czy jadę do roboty, czy tylko zabrać sprzęt z budowy.

Read Full Post »

Dziesięć godzin na budowie, a później zero humoru.
Chyba położę się wcześniej spać.

Read Full Post »

Older Posts »