Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2010

2018. Środa.

Drzwi od samego rana nie zamykają się z powodu interesantów ciągnących do babki. Sąsiadka aż dwa razy przychodzi porozmawiać na konto remontu kuchni. I za każdym razem musi wdać jeszcze w ploty z babką.
Telefon się urywa.
Zero spokoju.
Jakby nie dość było tego upału, który odbiera jakąkolwiek chęć do życia.
Z trudem panuję nad rozdrażnieniem i wyczekuję zmroku.

Read Full Post »

2017. A na dworze upał.

Widok brązowej koperty w skrzynce lekko mnie zaskoczył.
„Przesyłka? Dla mnie. – zdziwiłem się. – Z jakiej okazji? Przecież nie mam dziś imienin, ani urodzin.”
Dopiero widok stempla Royal Mail przypomniał mi o obietnicy Fryka, że przyśle mi swój tomik wierszy.
I przysłał – niewielką, ładnie wydaną książeczkę, którą z przyjemnością można wziąć do ręki. Z krótką dedykacją na trzeciej stronie okładki.
Miły gest.

Read Full Post »

2016. Poniedziałek.

Brak.

Read Full Post »

2015. Niedziela.

Było normalnie – komputer, książka, krótki spacer (na cmentarz i z powrotem). Wieczorem czeka mnie jeszcze porcja tv. I będę się musiał wcześniej położyć, bo brat się zapowiedział na poniedziałek – wpadnie przed szóstą!

Read Full Post »

2014. Sobota.

Zaczęło się rano, już przed śniadaniem. Przyparty do muru przez sąsiadkę zgodziłem się pomalować jej kuchnię (remont z początkiem lipca). A później było już tylko coraz gorzej – cephalgia, cephalea, cephalalgia.

Read Full Post »

2013. Piątek.

Na dworze nadal zimno i mokro. W mieszkaniu ponad 20 stopni, ale w ogóle tego nie czuć – nic tylko w koc by się człowiek zawinął i przespał cały dzień.
I gdzie to lato?
Nie żebym tęsknił za upałami, ale tak, jak teraz też nie jest fajnie.

Read Full Post »

2012. Czwartek.

– Zaraz zrobię babci zdjęcie i wrzucę do internetu.
– Po co?
– Żeby ludzie zobaczyli, jak babcia wygląda.
– To może poczekaj, aż się ładniej ubiorę.

Read Full Post »

Older Posts »