Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2010

Dzień wycierania kurzy. Na mycie okien okazałem się jeszcze zbyt słaby.
I nierozsądnego wydawania kasy. Na spokojne wyjście z portfelem do miasta jestem zbyt słaby permanentnie.

Reklamy

Read Full Post »

– O! Kartka do mnie! – zauważyłem, wyciągając rano pocztę ze skrzynki.
– To miłe. – stwierdziła mama.
– Ale ja nikomu żadnych świątecznych życzeń nie wysłałem.
– A powinieneś.
– Może. Tylko nigdzie już nie jeżdżę, z nikim się nie spotykam, to i kartek nie mam po co wysyłać.

Read Full Post »

Żyję.
Nie jest jeszcze ze mną najlepiej, ale przynajmniej wstałem już z łóżka. Po czterech przemęczonych w pościeli dniach, gdy nie miałem sił (i chęci) nawet na włączenie komputera, to już coś.

Read Full Post »

Przeziębienie rozwija się w najlepsze.
Czosnek nie pomaga.
Fervex nie pomaga.
Codzienne najazdy rodziny, przez które nie mogę porządnie wyleżeć się w łóżku, też raczej nie pomagają mi w zwalczeniu choroby.
Ale do lekarza i tak się chyba nie wybiorę.

Read Full Post »

1935.

Za wcześnie zmieniłem kurtkę z zimowej na lżejszy polar?
A może przesadziłem z wietrzeniem mieszkania?
W każdym razie coś mnie dopadło, jakieś przeziębienie, czy inne dziadostwo.
Na razie łykam tylko aspirynę i nawadniam się obficie herbatą z miodem. Mam nadzieję, że tyle wystarczy.

Read Full Post »

1934. Św. Józefa.

Wyrzuciłem dziś z domu pierwszą przebudzoną muchę.
Chyba mamy już wiosnę.

Read Full Post »

1933.

Powiedzieć, że jestem wkurzony, to mało.
Czasem sobie myślę, że powinienem się trzymać jak najdalej od ludzi, którzy nie zarabiają na życie ciężką, fizyczną pracą.
I że miałbym łatwiej, gdyby nie zaglądał tutaj nikt, kogo znam w jakikolwiek pozablogowy sposób.
Mógłbym wtedy bez ogródek napisać, co mnie dzisiaj tak wkurwiło, oprócz braku w aptece leku zamówionego dla bratowej i braku dvd z „4.50 z Paddington” (wersja z Joan Hickson) w moim kiosku.

Read Full Post »

Older Posts »