Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2009

1843.

Wersja 2.0.0

Od dentysty wracałem spacerem, okrężną drogą nad jeziorkiem, wykorzystując chwilową poprawę aury na pstrykniecie kilku fotek.

    

Poza tym wydawałem pieniądze, w związku z czym jestem „bogatszy”

    – o kolejne filmy, których nie obejrzę.

    – o kolejne czasopismo, którego nie przeczytam.

    – o kolejną wymienioną plombę, której… A nie, w tym jednym przypadku wydatek był w pełni uzasadniony. Akurat tej strony szczęki używam dość intensywnie w trakcie rozdrabniania i przeżuwania pożywienia, a nie zamierzam się jeszcze przestawiać na kaszkę.

+

Po całym dniu spędzonym przy garach babka miała wszystkiego dość.

    – Żeby tak jeść tylko raz na miesiąc… – westchnęła rozmarzona. – A tu trzeba codziennie! I to nie raz, ale trzy. I jeszcze to gotowanie…

Cóż – sama chciała. Gołąbki nie były moim pomysłem. Zupy też nie zamawiałem. A już o kotletach to wręcz mówiłem, że ich nie chce.

Reklamy

Read Full Post »

1843.

Od dentysty wracałem spacerem, okrężną drogą nad jeziorkiem, wykorzystując chwilową poprawę aury na pstrykniecie kilku fotek.

Poza tym wydawałem pieniądze, w związku z czym jestem „bogatszy”
– o kolejne filmy, których nie obejrzę.
– o kolejne czasopismo, którego nie przeczytam.
– o kolejną wymienioną plombę, której… A nie, w tym jednym przypadku wydatek był jednak w pełni uzasadniony. Akurat tej strony szczęki używam dość intensywnie w trakcie rozdrabniania i przeżuwania pożywienia, a nie zamierzam się jeszcze przestawiać na kaszkę.

+

Po całym dniu spędzonym przy garach babka miała wszystkiego dość.
– Żeby tak jeść tylko raz na miesiąc… – westchnęła rozmarzona. – A tu trzeba codziennie! I to nie raz, ale trzy. I jeszcze to gotowanie…
Cóż – sama chciała. Gołąbki nie były moim pomysłem. Zupy też nie zamawiałem. A już o kotletach to wręcz mówiłem, że ich nie chce.

Read Full Post »

Mrocznie, wilgotno, ponuro. Nawet na krok nie ruszam się z domu. Powinienem, ale wygodniej odłożyć wszystko na później. Włącznie z myśleniem.

Read Full Post »

Mrocznie, wilgotno, ponuro. Nawet na krok nie ruszam się z domu. Powinienem, ale wygodniej odłożyć wszystko na później. Włącznie z myśleniem. 

QAF 04×11

QAF 04×12

Read Full Post »

1841.

Cóż to ja dzisiaj…
Doczytałem zaczęty w sobotę kryminał, skończyłem opracowywać nagranie piątkowej „Agrippiny”, wyjednałem u babki odroczenie egzekucji balkonowych pelargonii, obejrzałem kolejny odcinek „Rzymu”… no i zjadłem trzy obfite posiłki plus dwie ciastkowe przegryzki.
Jesienne (?) lenistwo.

Read Full Post »

1841.

Cóż to ja dzisiaj…

Doczytałem zaczęty w sobotę kryminał, skończyłem opracowywać nagranie piątkowej „Agrippiny”, wyjednałem u babki odroczenie egzekucji balkonowych pelargonii, obejrzałem kolejny odcinek „Rzymu”… no i zjadłem trzy obfite posiłki plus dwie ciastkowe przegryzki.

Jesienne (?) lenistwo.

QAF 04×10 + (cd)

Read Full Post »

    – Ot tobie! Ważył 20 kilogramów więcej, a nie wygrał!

Głos babki wyrwał mnie z ponurych rozmyślań na temat upływu czasu.

    – Co? – spytałem zdziwiony tym komentarzem, bo babka siadając przed telewizorem szykowała się do obejrzenia papieża w transmisji modlitwy Anioł Pański.

    – Gołota. W piątej rundzie przegrał. – wyjaśniła babka. – Może coś w Sporcie pokażą.

No ładnie! A mnie cała ta wczorajsza gala boksu obeszła o tyle, że Polsat z jej powodu nie wyemitował kolejnych odcinków „Gotowych na wszystko”.

QAF 04×09

Read Full Post »

Older Posts »