Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2008

Jadę na wieś.

Reklamy

Read Full Post »

1595.

Dzień w biegu.
Pomiędzy cmentarzem, a zakupami w Biedronce mignął mi w przelocie majster ze swoim czerwonym wozem. Z doczepionej przyczepki wnioskuję,że kursuje po okolicy między grobami bliskich. Wniosek numer dwa – budowa w NR (#3) nadal stoi w miejscu.

+

Blotkę na środę uzupełnić o tekst na temat nowej kioskowej kolekcji z „Przygodami Misia Uszatka” (rozwinięcie myśli „książeczki dołączonej do płyty z odcinkami bajki nie chciałbym nawet za darmo”)

Read Full Post »

1594. Notatki z brudnopisu.

Do opracowania.
Wykorzystać (przeredagować) forumowy wpis z tematu o ostatnio oglądanym filmie i z topiku „Co Mama Muminka nosi w torebce?”

Read Full Post »

1593.

Majster nie zadzwonił przez cały dzień. Wygląda na to, że w środę też nie będę mu potrzebny. A może odezwie się jutro rano? Może powinienem jednak znów nastawić budzik na piątą?

+

Awaria grzejnika w łazience (babka w nocy narobiła paniki, że zimno i co to teraz będzie) znalazła proste wyjaśnienie – ktoś zwyczajnie zakręcił termostat przy kaloryferze. Głównym podejrzanym jest oczywiście mała Kunegunda, dziecko żywe, ciekawe świata, trudne do okiełznania, uwielbiające wszelkie  przyciski i pokrętła. Wczoraj matka nie mogła jej odgonić od klawiszy starej, dziadkowej Sonaty.

+

Prace ogrodowe mam już z głowy. Po obiedzie wykopałem georginie i uporządkowałem kawałek przeznaczony na kwiatki. Do wiosny mogę na działkę w ogóle nie zaglądać.

Read Full Post »

6:30-11:30 NK (#3)
Pada. Geodety nadal nie było. Na dokładkę nawet plany budynku chwilowo są niedostępne. W tej sytuacji niewiele można było zrobić -nagiąć trochę strzemion, skręcić część zbrojenia na ławy, zjeść śniadanie… i wrócić wcześniej do domu, gdzie czekała mnie niespodzianka w postaci bratowej z małą Kunegundą.

Read Full Post »

Myślę z coraz większą niechęcią o jutrzejszym dniu. Z niechęcią, a jednocześnie z coraz większym zaciekawieniem. Chociaż z grubsza wiem, czego się można po majstrze spodziewać (m.in. dlatego nastawiam budzik już na 5), więc pewnie znów będę musiał testować swoją cierpliwość znoszeniem sporej dawki ględzenia o pracy przeszłej, teraźniejszej i przyszłej.
A dzisiejsza niedziela? Była typu G – z bólem głowy i leżeniem, podrzemywniem na kanapie w ciągu dnia.

Read Full Post »

1590. Dialogując spod koca.

Babka:
    Ależ jestem zziębnięta! Jak skończę brać zastrzyki chyba zacznę pić wódkę! Tak jak Elwira [ex żona najstarszego z babcinych bratanków].Gdy przyjeżdżała zimą na handel rozgrzewała się po pracy kieliszkiem pieprzówki.

Ja:

    To może przynieść naszej paprykówki?

Babka:
    Chyba żartujesz!? Przecież zastrzyk brałam. A jak mi się coś stanie? Byłby tylko wstyd.

Read Full Post »

Older Posts »