Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2008

Przespałem prawie cały dzień.
Głowa nadal boli. Umiarkowanie, więc nie jest jeszcze tak tragicznie. A może zwyczajnie po trzech dniach już przywykłem?

Reklamy

Read Full Post »

Babka zaczęła wczoraj drugą serię leczniczych naświetleń bolącej nogi. Przed siódmą odprowadzam ją do przychodni, odbieram po godzinie ósmej. Sama by doskonale dała sobie radę, ale czuje się pewniej korzystając z mojej asysty.
A mnie wstawanie bladym świtem zdecydowanie nie służy. I nie pomaga popołudniowa drzemka. Przedpołudniowa zresztą też nie.
Przez cały dzień jestem albo zwyczajnie senny, albo (po drzemce) rozbity, ociężały i do niczego niezdatny.
I jeszcze ta świadomość, że marzec ze swoimi wszystkimi atrakcjami coraz bliżej…
Przechlapane.

Redakcja tekstu z 2014.07.08; poprawki 2015.03.30
Przedruk z Onetu, blotka 1402. 57-309
(razem z 26 komentarzami)

Read Full Post »

1402. 57-309

Babka zaczęła wczoraj drugą serię leczniczych naświetleń bolącej nogi. Przed siódmą odprowadziłem ją do przychodni i odebrałem po godzinie ósmej. I sama dałaby sobie doskonale radę, ale czuje się pewniej korzystając z mojej asysty.
Wstawanie bladym świtem zdecydowanie mi nie służy.
Nie pomaga popołudniowa drzemka. Przedpołudniowa zresztą też.
Przez cały dzień jestem albo zwyczajnie senny, albo (po drzemce) rozbity, ociężały i do niczego niezdatny.
I jeszcze ta świadomość, że marzec ze swoimi wszystkimi atrakcjami coraz bliżej.
Przechlapane.

Read Full Post »

1401. 54-312

Doczytałem „Naznaczonych błękitem”.
Kupiłem egzemplarz „Dziennika” z „Co mój mąż robi w nocy” na DVD.
Znów się obżarłem jak świnia (wczoraj upiekliśmy pasztet, na dwie pełne blaszki).

+ + +

Babka była zadowolona z klipu wideo, który jej nakręciłem, wykorzystując jeden z programów mojego aparatu fotograficznego.
   – Dziadek miał dobry gust. Wiedział kogo sobie wziąć za żonę. – stwierdziła obejrzawszy filmik – W normalnym ubraniu, nie wystrojona, a nie wyglądam gorzej od starszych osób, które się widuje w telewizji.

Read Full Post »

1400. Politycznie.

Sytuacja w Kosowie napawa babkę pewnym lękiem.
    – Szkoda, że mama nie wymieniła jesienią okien. – stwierdziła, usłyszawszy o spaleniu amerykańskiej ambasady w Belgradzie. – Przyjdą Ruskie i pieniądze stracą wartość.
Po „Wiadomościach” przełączyła na TVP3. Ktoś tam coś ględził, a babka z uwagą śledziła pasek najświeższych wydarzeń przesuwający się w dole telewizyjnego ekranu.
    – „Warszawa. Strzelanina w jednej z kamienic na Saskiej Kępie. Na klatce schodowej…”
    – Babciu! – warknąłem rozeźlony. – Nie czyta babcia na głos! Nie interesuje mnie to w najmniejszym stopniu.
    – No i widzisz – już się strzelają. Będzie wojna.

Read Full Post »

Pobudka o szóstej – babka czeka na mleczarza z jajkami.
Lektura w kuchni (w pokoju rozprasza mnie włączony telewizor).
Przygnębiający spacer po zmroku (bo myślę, bo chciałbym, bo się nie spełni).
Dwie paczki chipsów zamiast kolacji (jasne, jak nic schudnę!).
Długa kąpiel połączona ze słuchaniem „dwójkowego” (PR2) koncertu. Może to tylko wina wanny, ale kontratenor Artura Stefanowicza nie działa na mnie równie silnie, jak głos Jaroussky’ego.

Read Full Post »

Żeby mieć udane życie, gej musi włożyć w nie dużo więcej wysiłku niż homoseksualista. Musi być twardszy, bardziej samodzielny, samowystarczalny i świadomy zarówno swoich celów, jak i swoich interesów.

(Tomasz Raczek, Droga do coming outu.)


Nie było mi dane nacieszyć się przesyłką z nowym numerem REPLIKI. Nawet nie otworzyłem koperty.
Ledwo zdążyłem zaparzyć kawę, rzucić na biurko dwie słodkie drożdżówki i odpalić komputer odezwał się domofon.
    – Otworzy babcia? – spytałem.
    – Tak, już idę. – odkrzyknęła babka z kuchni.
    – Ktoś do nas?
    – Nikt się nie odzywa. Jakiś samochód pod blok podjechał, to chyba do sąsiadów.
Niestety przypuszczenia babki okazały się błędne.
Słysząc stukanie do drzwi sam pofatygowałem się do przedpokoju. Otworzyłem i… QRWA MAĆ! Na korytarzu stał majster.
    – Przejeżdżałem w pobliżu, to pomyślałem że wpadnę i zobaczę, co słychać. – powiedział pan K.
„Wizyta towarzyska? Przejebane!” pomyślałem ponuro
Babka od razu serdecznie zaprosiła gościa go kuchni, rozpromieniona, zadowolona, że będzie miała z kim porozmawiać.
    – Wypije pan kawę? – spytałem.
    – A nie odmówię.
    – Ale mam tylko rozpuszczalną. – zaznaczyłem.
    – Może być i rozpuszczalna. Byle kawa.
Dwie następne godziny upłynęły mi na przysłuchiwaniu się konwersacji babki z moim gościem.
„QRWA! QRWA! QRWA! – mantrowałem bezgłośnie, obserwując wskazówki zegara. – Pij człowieku szybciej tę kawę i wracaj do domu.”
Ale majstrowi się nie spieszyło. Gadał i gadał, i gadał. O polityce krajowej i międzynarodowej, o sytuacji społecznej w Polsce, o zdrowiu, o rodzinie, o znajomych bliższych i dalszych, o pracy…
Skracając.
Jest dom do postawienia w nieodległej wiosce. Parterowy, z niewysokim poddaszem, z dużym, stojącym osobno garażem. Inwestorzy nie mają jeszcze pozwolenia, ale jak wszystko dobrze pójdzie, za tydzień, dwa dostaną potrzebne papiery i z marcem ruszy budowa. Zresztą nawet bez papierów może ruszyć. Przy ostatniej budowie termin pozwolenia uprawomocnił się, gdy zabieraliśmy się już za dach.
    – Już niedługo, już niedługo… – rzucił rozpromieniony pan K. przy pożegnaniu. – Jeszcze trochę i wracamy do roboty.
QRWA!

Read Full Post »

Older Posts »