Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2005

Najchętniej to bym się położył i nie wstawał, ale cholernie szybko robią się odleżyny.

(Xeon z T.)

Znowu nie zostałem milionerem. Ale co mi tam – niech się cieszy człowiek, który trafił szóstkę w Dużego Lotka. Brak kasy extra, to i brak dodatkowych problemów.

Dzionek upłynął mi szybko na zwykłych bezproduktywnych zajęciach. Oczywiście najwięcej było siedzenia przy komputerze. Pinokio założył sobie w pracy GG – poklikaliśmy przez chwilę o pierdołach.

Jutro chyba będę musiał wybrać się na rynek i kupić z pięć kilo truskawek, bo zaraz skończy się sezon, a przetwory jeszcze nie zrobione. Babka lubi truskawki w każdej formie – trzeba jej zapewnić kilka słoików z owocami w syropie na zimę.

    

Reklamy

Read Full Post »

Właśnie się zastanawiam czy zjeść kolację. Chyba za dużo było w ciągu dnia truskawek ze śmietaną dlatego jakoś w ogóle nie jestem głodny.

Na Gejowie pojawił się Pumex – nie jako przelotny gość, ale dość aktywny użytkownik. Założył sobie konto pod innym nickiem, więc trochę trwało zanim dowiedziałem się, że to on. Po raz pierwszy mam sytuację, że spotykam w sieci człowieka, którego wcześniej poznałem w realu.

Onet coś dziś szaleje. Chyba nie ma co się z systemem zmagać. Zrobię sobie blogowy urlop. Będę mógł się wcześniej położyć spać. Zwłaszcza, że Pinokio spędza urodzinowy wieczór poza domem.

    

Read Full Post »

Mama zjawiła się tuż przed dziesiątą. Oczywiście nie zdążyłem jeszcze wstać z łóżka, więc dostało mi się za nocne przesiadywanie przy komputerze.

+ + +

    – Ubrałam się wczoraj porządniej idąc po mleko. To zaraz sąsiedzi zaczęli podgadywać „Na wczasach byłaś – czemu dziadka sobie nie przywiozłaś?”- babka była lekko zniesmaczona.

    – Przecież to tylko niewinne żarty. – zauważyła mama

    – Żarty żartami, ale „Chłop w chałupie to wrzód na dupie”. Choćby mi dawali worek złota razem z mężem to bym nie wzięła. Musiałabym zwariować na stare lata. Przecież to i nakarmić trzeba, i oprać, i osprzątać. Bóg by mi musiał rozum pomieszać jakbym teraz za mąż wyszła!

+ + +

Babka dopiero przy wieczornej „Panoramie” znalazła czas żeby usiąść spokojnie przed telewizorem („Wiadomości” o 19:30 przegrały z odcinkiem „Niewolnicy Isaury”) i zobaczyć, co dzieje się w kraju i na świecie.

Poleciał materiał o Cimoszewiczu – kolejnym kandydacie do prezydenckiego fotela.

    – Może to i dobry człowiek, ale mówią, że jego ojciec taki komunista był, że cały czas z pistoletem chodził – rzuciła babcia.

    – Babciu! Takie bzdury powtarzać! – zniecierpliwiłem się. – Człowiek ma mniej więcej tyle lat co mama, czyli jego ojciec byłby gdzieś w babci wieku. Widziała babcia jakiegoś komunistę łażącego z pistoletem po Kętrzynie i grożącego ludziom?

     

Read Full Post »

Matka, ojciec, córka, syn, synowa, zięć to też ludzie. Jacyś ludzie, konkretni. Mamy okazję poznać ich lepiej niż innych, mamy też wobec nich pewne zobowiązania, nie wypieram się. Ale koniec końców albo ich lubimy, mamy z nimi dobry kontakt, albo nie. Ani z biologicznego faktu porodu, ani z płci potomka samo przez się nic nie wynika. Nie wierzę też w żadną metafizykę więzi rodzinnych. Rzecz jasna z przyczyn psychologicznych i socjologicznych są to związki specyficzne, ale ich najgłębszy sens jest podobny do sensu wszelkich naszych relacji z innymi ludźmi. Związek wymaga pracy, uwagi, słuchania, mówienia. Czasem jednak okazuje się niemożliwy. I nawet niekoniecznie trzeba szukać winnego tego stanu rzeczy.

Kinga Dunin

Wczoraj babka wymogła na mnie telefon na Śląsk. Tak chciała pogadać ze swoją jedyną wnuczką, że nie mogłem już jej odmówić i wykręciłem numer. Zanim przekazałem słuchawkę musiałem – pro forma – zamienić kilka słów z rodziną (ostatnio było babcine „Ty chyba Kaśki nie lubisz – w ogóle nie chciałeś z nią porozmawiać”).
– Nie zaglądasz do sieci? – spytał Romek – Na GG nigdy cię nie ma.
– Bo przeważnie mam wyłączony komunikator. Tzn – nie ujawniam się.
– Aha…
Dziś późnym popołudniem kuzyn zagadał, mimo widocznego czerwonego słoneczka przy moim numerze.
Romek:
Ina [córka] zdała maturę :) Jesteśmy szczęśliwi.
Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie udać, że mnie nie ma, ale poczucie obowiązku przemogło.
Ja:
Pogratulować.
Romek:
Zakończył się pewien etap naszego życia, nasze dzieci są już dorosłe.
Ja:
Jedno. [kuzyni mają jeszcze chłopaka w podstawówce]
Romek:
Aż strach pomyśleć, że my w jej wieku byliśmy rodzicami.
Ja:
Czyli jak dobrze pójdzie [chyba raczej – źle] zaraz możecie zostać dziadkami.
Romek:
No nie wiem… Kasia cały czas mówi, że kocha dzieci…
Ja:
Aha, to możecie sobie zrobić jeszcze kilka
Romek:
Nie czuje się stary. Dziecko to coś dobrego. Człowiek staje się młodszy, miłość tez wraca i jest super :)
Ja:
[Ale pieprzenie!] Czyli nie macie się co zastanawiać – skoro to takie dobre.
Romek:
Ale jesteśmy wygodni :) Co – znowu w pieluszki? Jedna część rozumu mówi „tak” druga – „zastanów się”
Ja:
Teraz byłyby pampersy. Zresztą przy automatycznych pralkach i z pieluszkami tetrowymi nie ma problemu.
Romek:
A tak w ogóle, to co my widzieliśmy? Co możemy opowiedzieć wnukom?
Zacząłem się zastanawiać, czy kuzyn przypadkiem nie popił najpierw a konto sukcesu córki, a później nie siadł przy komputerze.
Ja:
Wnuki same zobaczą to, co zechcę. Opowieści dziadków w ogóle nie będą ich interesować.
Romek:
Mnie interesują.
Ja:
Teraz. [jak już nie masz dziadków] OK – na razie znikam z sieci [przerwałem brutalnie pogawędkę, bo zegar pokazał 17:50 – na AXN zaczynał się kolejny odcinek „Andromedy”] Będę później.
Romek:
Trzymaj się. I powiedz babci o naszym szczęściu :)

Read Full Post »

Matka, ojciec, córka, syn, synowa, zięć to też ludzie. Jacyś ludzie, konkretni. Mamy okazję poznać ich lepiej niż innych, mamy też wobec nich pewne zobowiązania, nie wypieram się. Ale koniec końców albo ich lubimy, mamy z nimi dobry kontakt, albo nie. Ani z biologicznego faktu porodu, ani z płci potomka samo przez się nic nie wynika. Nie wierzę też w żadną metafizykę więzi rodzinnych. Rzecz jasna z przyczyn psychologicznych i socjologicznych są to związki specyficzne, ale ich najgłębszy sens jest podobny do sensu wszelkich naszych relacji z innymi ludźmi. Związek wymaga pracy, uwagi, słuchania, mówienia. Czasem jednak okazuje się niemożliwy. I nawet niekoniecznie trzeba szukać winnego tego stanu rzeczy.

Kinga Dunin

Wczoraj babka wymogła na mnie telefon na Śląsk. Tak chciała pogadać ze swoją jedyną wnuczka, że nie mogłem już jej odmówić i wykręciłem numer. Zanim przekazałem słuchawkę musiałem – pro forma – zamienić kilka słow z rodziną (ostatnio było babcine „Ty chyba Kaśki nie lubisz – w ogóle nie chciałeś z nią porozmawiać”).

    – Nie zaglądasz do sieci? – pytał Romek – Na GG nigdy cię nie ma.

    – Bo przeważnie mam wyłączony komunikator. Tzn – nie ujawniam się.

    – Aha…

Dziś późnym popołudniem kuzyn zagadał mimo widocznego czerwonego słoneczka przy moim numerze.

Romek:

  Ina [córka] zdała maturę :) Jesteśmy szczęśliwi.

Przez chwilę zastanawiałem się, czy nie udać, że mnie nie ma, ale… Poczucie obowiązku przemogło.

Ja

  Pogratulować.

Romek:

  Zakończył się pewien etap naszego życia, nasze dzieci są juz dorosłe.

Ja

  Jedno [bo kuzyni mają jeszcze chłopaka w podstawówce]

Romek

  Aż strach pomyśleć, że my w jej wieku byliśmy rodzicami.

Ja:

  Czyli jak dobrze pójdzie [chyba raczej – źle] zaraz możecie zostać dziadkami.

Romek:

  No nie wiem… Kasia cały czas mówi, że kocha dzieci…

Ja:

Aha, to możecie sobie zrobić jeszcze kilka

Romek:

  Nie czuje się stary. Dziecko to coś dobrego. Człowiek staje się młodszy, miłość tez wraca i jest super :)

Ja:

  [pieprzenie] Czyli nie macie się co zastanawiać – skoro to takie dobre.

Romek:

  Ale jesteśmy wygodni :) Co – znowu w pieluszki? Jedna część rozumu mówi „tak” druga – „zastanów się”

Ja:

  Teraz byłyby pampersy. Zresztą przy automatycznych pralkach i z pieluszkami tetrowymi nie ma problemu.

Romek:

  A tak w ogóle to co my widzieliśmy? Co możemy opowiedzieć wnukom?

Zacząłem się zastanawiać, czy kuzyn przypadkiem nie popił najpierw a konto sukcesu córki, a później nie siadł przy komputerze.

Ja:

  Wnuki same zobaczą to co zechcę. Opowieści dziadków w ogóle nie będą ich interesować.

Romek:

  Mnie to interesują.

Ja:

  Teraz.[jak już nie masz dziadków] OK – na razie znikam z sieci [przerwałem brutalnie pogawędkę, bo zegar pokazał 17:50 – na AXN zaczynał się kolejny odcinek „Andromedy„] Będę później.

Romek:

  Trzymaj się. I powiedz babci o naszym szczęściu :)

    

Read Full Post »

Niedziela. Była – minęła. Tyle dobrego można o niej powiedzieć. Poszwendałem się trochę po różnych gejowskich blogach. Ludzie nie dość, że mają o czym pisać, to jeszcze potrafią to robić. Aż szkoda żeby ktokolwiek tracił czas na lekturę moich tekstów, skoro może sobie znaleźć tyle o wiele lepszej blogowej literatury.

Lepiej obejrzę odcinek „Andromedy” i położę się spać.

  

Read Full Post »

Wykapałem się i włączyłem jeszcze na chwilę komputer przed nocnym seansem TV. W planach mam cztery części „Bastionu” wg Stephena Kinga na AXN. Wieczorem była w Kętrzynie króciutka burza. Babka żartowała, że powinienem był chwilkę poczekać i zamiast do wanny wyjść umyć się na dworze. Zaoszczędziłbym wody i przy okazji napełnił baniaki w ogrodzie deszczówką do podlewania kwiatów i ogórków. Temperatura powietrza trochę spadła, ale blok nagrzany i w mieszkaniu nadal gorąco jak cholera. Udanej sobotniej nocy Pozdrawiam :) OVER

    

Read Full Post »

Older Posts »