Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2005

 

Wróciłem.

Ale nie będzie dziś żadnego nowego tekstu – muszę najpierw nadrobić weekendowe zaległości w netowaniu (i spać mi się już chce. Trzeba było jednak wypić kawę na kolację)

Nie będzie też spełnienia na blogu obietnicy złożonej autorowi pięciotysięcznego komentarza. Bo pan Walpurg zażyczył sobie ni mniej, ni więcej:

Zaraz po powrocie do Kętrzyna proszę odpowiedzieć mi na pytanie:

Jakie jest Twoje najskrytsze wyuzdane marzenie erotyczne?

Odpowiedź ma być długa i szczera!

 

Reklamy

Read Full Post »

I jeszcze raz czwartek

Wstęp.

Z archiwum GG. Popołudniowa rozmowa z Krisem.

Ja:

   To ty teraz sobie owocnie pracuj, a ja będę walczył z bólem głowy.

Kris:

   Ojej :( Znowu cię głowa boli?

Ja:

   Znów? w tym tygodniu pierwszy raz :)

Kris:

   Ale w ogóle nie powinna. Głowa to może boleć najwyżej angielską królową.

Ja:

   Angielska królowa może sobie pozwolić nawet na migrenę. Ja mam zwykły ból głowy, taki dla szarych ludzi, którzy nie otarli się nawet o wyższe sfery.


Rozwinięcie.

Po 19 było już tak nieciekawie, że przerwałem GG-rozmowę z Joszko (a była to pierwsza nasza pogawędka via komunikator. Pogawędka całkiem interesująca) i położyłem się. Myślałem, że godzinka, dwie i jeszcze wrócę do Sieci. Ale nie dałem rady. O 22 wstałem tylko żeby pościelić łóżko i szybciutko wśliznąłem pod kołdrę.


Tylko dla dorosłych.

(Anonimowa też niech sobie daruje, bo będzie lista :P)

Leżałem w łóżku, przewalając się z boku na bok i nie mogąc zasnąć. Łeb pękał, a ja myślałem:

    – Jak szybko kogokolwiek zaniepokoiłoby moje zniknięcie z netu? Po tygodniu?

    – Życie to mimo wszystko fajna rzecz.

    – Ciekawe czy Palnik ma zanotowany numer telefonu do moich rodziców? Hmmm… Czy ja na pewno podałem mu oba numery? Może trzeba podesłać mu ponownie rano w mailu, żeby mieć 100% pewność?

    – Czemu to serce tak niepokojąco szybko stuka? Niedobrze. Może powinienem na wszelki wypadek nałożyć świeże bokserki i koszulkę?

    – Mógłbym napisać jutro taka blotkę. Jak leżę powalony migreną i zastanawiam się nad tym i owym. Tylko Anonimowa B znów się przyczepi. Że wyliczanka nudna. Że za mało cukru w cukrze (czyli Hebiusa w jego tekstach).

    – Jak długo mogłoby potrwać ustalenie przez zaniepokojonego czytelnika (albo kogoś z Gejowa), co się ze mną stało? [Wnioski: Góra w dziesięć dni po moim pogrzebie można bez problemów dotrzeć do mojej rodziny i dowiedzieć się, że umarłem]

    – Ciekawe czy Anonimowa to ruda-popielata [miałem taką bardzo sympatyczną koleżankę w ogólniaku] czy ruda-kasztanowa? [Spostrzeżenia: Nigdy jakoś nie lubiłem facetów-rudzielców. I przypomniał mi się kolega D z wojska, który naciął mnie na kilka złotych]

    – Gdyby Joszko przyjechał latem na Mazury… Jak głęboko trzeba by wejść w zboże, żeby nikt nas nie przyłapał na niewinnych igraszkach? Chociaż lepsza byłaby chyba jakaś plaża nad jeziorem – ze względu na dostęp do wody [Nad tym punktem blotki jeszcze się zastanowię. Może nie powinienem upubliczniać tych myśli]

    – Cholera! Kiedy wreszcie uda mi się zasnąć!?

    – I tak nie mam zamiaru iść do lekarza! Walić to!


Aż wreszcie nie wiadomo kiedy przyszedł sen. A rano wstałem o 10 i było już OK.

 

Read Full Post »

 

Czwartkowy obrazek.

Trudno. Słowo się rzekło – kobyłka u płota.

Miałem do dopracować i opublikować w czwartek, ale rozłożył mnie ból głowy i już wieczorem nie siadłem do klawiatury.

    – Wyskoczę teraz do miasta na chwilę. – rzuciłem po obiedzie od komputera, powoli zbierając się do wyłączenia maszyny (od razu powiem, że nie udało zebrać mi się zebrać. Dosiedziałem do 19 i padłem)

    – Przez okno, czy przez balkon? – spytała żartobliwie babka

Przez moment zastanawiałem się co odpowiedzieć.

    – Przez okno.

    – Trudno. Nie ty pierwszy – babka na to. – Co ósmy człowiek w Polsce wyskakuje*. Wałęsa doprowadził do takiego bezrobocia… Tragedia!

 

______________

* To jakieś babcine reminiscencje po materiale w „Wiadomościach” o depresji.

 

Read Full Post »

 

Weekend spędzam na wsi. Planowałem wybrać się do rodziców dopiero z początkiem marca, żeby przy okazji wpaść do braciszka na urodziny. Ale po serdecznych zaproszeniach od młodszego na świętowanie tej rocznicy dałem sobie spokój.

    – Nie ma się co dziwić – mama próbowała wyjaśnić sytuację. – Nie ma pieniędzy to i nie będzie nic urządzał.

Tyle, ze nie zależało mi na żadnym balu. Kawa, jakiś kawałek ciasta i starczy.

Nieważne.

Konkurs rozwiązany.

Farciarzem, który wstrzelił się z 5000 komentarzem na moim blogu okazał się…

Tadam!!!

Fanfary, kurtyna idzie w górę, światło z punktowca, na scenę wkracza…

Walpurg :)

W sumie to nawet sprawiedliwe, bo to – o ile pamięć mnie nie zawodzi – na jego blogu swego czasu był ogłoszony konkurs na 500 komentarz. Stąd mój dzisiejszy pomysł.

Komentarz # 5000. jest tekst:

Pamięta :-) Tylko jeszcze książki mu nie zwrócono :-(

~gruplaW, 2005-02-25 20:00:41

Aha. Skoro Onet chodzi już jak trzeba może uda mi się opracować teksty na sobotę i niedzielę. Planowany czas publikacji – godz.12:00 :)

 

Read Full Post »

 

Cotygodniowa wizyta w księgarni. Widzę – w dziale literatury polskiej leży „Lubiewo” Michała Witkowskiego. Przekartkowałem tomik.

No kurde! Tak się nie robi! Nie dość, że w moim w egzemplarzu brakuje czterech kartek* (wada drukarska) to wydanie drugie (poprawione i uzupełnione, jak to można wyczytać) jest bogatsze o 20 stron. Zrozumiałbym jeszcze, gdyby to była jakaś starsza książka. Ale, do cholera, pierwsze wydanie ukazało się raptem w styczniu!

+

Ogłaszam błyskawiczny konkurs na komentarz numer 5000. Bo widzę ze statystyki, że taki właśnie ma się dziś pojawić na moim blogu. Przewidziano skromną nagrodę. Szczęściarz, któremu uda się wstrzelić, będzie mógł zadać mi pytanie. Każde. :)

_____

* Czy kolega Walpurg pamięta jeszcze o mojej prośbie?

Chodzi – że przypomnę – o strony 226-227, 230—231, 234-235, 238-239.

 

Read Full Post »

 

Boli mnie głowa. Nie łykałem żadnych prochów, bo pewnie i tak by nie pomogły.

Znów nie trafiłem szóstki w Dużego Lotka.

Komputer rzęzi niczym stary astmatyk.

Mks_vir jest do dupy – powolny (znów wcześniej system się zawiesił, niż program zdążył przeskanować dysk) i w ogóle nieskuteczny (nic nie wykrywa, a IE nadal co i raz nieproszony otwiera mi główną stronę Onetu) .

Boli mnie… a fakt, wspominałem na początku. Muszę się chyba położyć.

 

Read Full Post »

 

Z listy blogowej usuwam dziś odnośnik do pierwszego bloga, który zacząłem systematycznie czytać*. Madi doszedł do wniosku, że pora zakończyć pewien etap w swoim życiu – etap dzielenia się z innymi ludźmi swoimi intymnymi przeżyciami i przemyśleniami – i rankiem zlikwidował swój sieciowy zakątek w systemie BLOG.PL.

Szkoda, ale to jego prawo. I fajnie, że wcześniej uprzedził o swoim kroku. Dzięki temu w mojej kolekcji archiwalnych blogów przybył kolejny (szósty) folder – Zwiecha blog.

 

A pani B zażyczyła sobie tekstu Pierwszego i Drugiego Listu Wałęsy do Narodu Polskiego. Żeby uniknąć okupacji monitora wydrukowałem jej obie epistoły. Czyta teraz z przejęciem (poza – pani B frasobliwa) słowa zbulwersowanego Lecha – Na Boga, ludzie, opamiętajcie się! Boże, wybacz mi, ale tego nie da się oglądać i słuchać! Przez te audycje można zwątpić w wiarę i w człowieka! Szkoda tylko, że powód bulwersacji dość niski – świętości nie szargać – tu świętością sam bezpośrednio zainteresowany.

__________________

* Wcześniej miałem za sobą tylko wizytę na klasyku gejowkiego blogowania, ale teksty pana O to jednak nie to, co Hebiusy lubią najbardziej.

Madi reklamował mnie (choć nie przypuszczam, aby czytał moje teksty) na swojej linkowni w uroczy sposób: „Hebiusek cudowny, czasami melancholijny facecik! :)”

 

 

Read Full Post »

Older Posts »