Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2004

Dowiaduję się właśnie, że Wiśniewski w pogoni za większą popularnością, w ramach budowania swojego medialnego wizerunku skandalisty (?) w wywiadzie dla jednego z tygodników zdradził, że jego pierwsze małżeństwo rozpadło się z powodu lesbijskich skłonności byłej małżonki. Miko w swoim komentarzu do newsa na Gejowie stwierdził, że „facet przekroczył granice zwykłej ludzkiej przyzwoitości”. A ja się zacząłem zastanawiać nad swoimi postami na FORUM, nad swoim blogowaniem, bo ostatnio też zarzucono mi, że jestem za mało dyskretny, że wywlekam ku uciesze gawiedzi fakty, które powinny zostać prywatną własnością bezpośrednio zainteresowanych. Czy jestem takim fiutem – z zachowaniem odpowiednich proporcji – jak lider „Ich Troje”? Mogę twierdzić, że moje internetowe wcielenie, ta szczerość i otwartość w wypowiedziach, to odreagowywanie zakłamania w realnym życiu. Ale może sam siebie oszukuję? Może to zwykła pogoń za popularnością, a szczerość i otwartość są tylko środkiem do wkupienie się w łaski nowego stada (tj. użytkowników portalu), środkiem do wzbudzenie zainteresowania swoją osobą? Zysk? Zyskiem mogłoby stać się poznanie jakiegoś faceta. Pytania, na które nie potrafię odpowiedzieć. Na pewno nie zdradzam w swoich tekstach niczyich tajemnic. Na pewno jestem przeciętnym facetem. Ale w Hebius, moje netowe wcielenie, w pewnym stopniu jest osobą publiczną, bo Gejowo to jak najbardziej publiczne miejsce, a pełno mnie tam czasem. Sprzedawanie cudzej prywatności… Pinokio mi to zarzucił, co mnie dość zabolało. Bo w sumie wypowiadam się przeważnie tylko o sobie. Zresztą ukrywam przecież swoją tożsamość. Może i niezbyt dokładnie (taki Rutkowski wytropiłby mnie bez problemów :P) ale w wystarczającym stopniu aby nie zdekonspirować osób, o których zdarza mi się wspominać. Staram się być miły nawet dla ludzi, którzy są dla mnie nieprzyjemni. Nie, do Wiśniewskiego na pewno nie można mnie porównać, ale może mimo to jestem hieną?

Reklamy

Read Full Post »

0022. Jestem…

Jestem… nie, nie zmęczony, raczej znużony i zniechęcony. Bo to wszystko najmniejszego sensu nie ma. Perspektywy… QRWA! Przecież może być już tylko gorzej!
Wyłączyłem GG. Przynajmniej mam pewność – nikt do mnie nie zagaduje, bo nie może. Żadnego czekania i zastanawiania się nad powodem milczenia. Korci mnie zniknąć tak kiedyś bez słowa na parę dni. Ciekawe czy ktokolwiek by zauważył brak mojej obecności. Obawiam się, że nikt. Nie wierzę, że doczekałbym się telefonu od zaniepokojonego Robertusa. Dlatego nie przeprowadzam tego eksperymentu. Okazuje się – nie potrzebuję tej pewności, że nie jestem dla nikogo ważny. Wolę żywić złudzenia. Głupi fiut!


Read Full Post »

0021. E-mail.

Jestem już po lekturze, mam nawet za sobą próbę odpowiedzi (ale chyba zbyt zdenerwowany byłem – dopiero trzeci z wysłanych e-maili miał z grubsza zamierzoną treść). Trafnie przeczuwałem. Facet usiłował być miły. Czyli miałem rację przynajmniej w tym jednym – udało mi się trafić na porządnego, delikatnego człowieka. I spieprzyłem wszystko przez zbytnią szczerość i otwartość w blogu i na portalu. Dostałem, na co zasłużyłem. Każdy dostaje to, na co zasłużył.

Read Full Post »

Po południu wróciłem do domu. Komputer, sprawdzam pocztę… W skrzynce e-mail od Pinokia. Już sam tytuł wiadomości („Przemyślałem”) całkowicie zniechęca do poznania treści. Można się domyślać, że w mniej lub bardziej miłych słowach facet oznajmia mi, że zdecydował nie kontynuować naszej znajomości. QRWA! Że też nie mógł załatwić sprawy przez GG! Bo e-maila mimo wszystko boję się teraz otworzyć.

Read Full Post »

    – Bardzo dawno nie było cię w domu – usłyszałem wczoraj od mamy – ze dwa miesiące.

    – Tak się ułożyło. – uśmiechnąłem się.

    – A do jakiego kolegi jeździłeś? Zdziwiłam się, gdy babcia powiedziała, że wyjechałeś do kogoś z wizytą.

Ja myślę! Człowiek, który nie utrzymuje z nikim żadnych bliższych kontaktów (starzy wiedzą, że mój jedyny przyjaciel wyemigrował do Stanów) nagle…

    – Nie ma o czym mówić. – zbyłem niebezpieczne pytanie

    – A skąd go znasz? Ze szkoły? Z wojska?

    – Mamo, naprawdę nie ma o czym mówić.

    – Co taki tajemniczy jesteś?

    – Żaden tajemniczy. Po prostu to nie ważne do kogo jeździłem. I nie wypytuje mama dłużej bo i tak nie powiem. – rzuciłem zniecierpliwiony („Bo i tak prawdy nie powiem, a kłamać nie chcę” – powinna brzmieć końcówka zadania, ale to by już chyba było zbyt ryzykowne).

Nie, nie czuje w tej chwili najmniejszej potrzeby, najlżejszej pokusy, na ujawnienie przed rodzicami swoich homoseksualnych skłonności. Nie wiem, nie przypuszczam żebym żywili jakieś podejrzenia, chociaż – ludzi w sumie inteligentni – powinni się chyba zastanawiać dlaczego ich starszy synalek nigdy nie miał żadnej panienki. Czyżby moja długoletnia szkolna (przez całą podstawówkę) przyjaźń z dziewczyną zaciemniał im całkowicie obraz sytuacji? A może podejrzewają coś, ale nie chcą drążyć sprawy, wolą bezpieczną niewiedzę? Taaa… Ale braciszek – no kurna! Skoro w mojej skromnej kolekcji wideo są tylko filmy z homo-wątkiem (oprócz ekranizacji kilku oper) to chyba musi o czymś świadczyć? Albo „Dzikie noce” Cyrila Collarda w biblioteczce?!

Read Full Post »

Byłem sam.
Jestem sam.
Będę sam.

Weekend pozwala uzmysłowić sobie tę prawdę z wyjątkową wyrazistością. Ujmując rzecz inaczej – pozwala wyjątkowo wyraźnie odczuć ten stan rzeczy. Przeglądałem wieczorem zdjęcia Sojuza ze spaceru po Warszawie. W jego albumie znalazły się też fotografie rzeźb Igora Mitoraja z wystawy na Placu Zamkowym. Taaa…. Oglądałem te brązy pamiętnego piątku czekając na pierwsze spotkanie z Pinokiem. Oglądałem je później razem z nim. W niedzielę, zamiast planowanego spaceru i fotografowania zostaliśmy w domu żeby… QRWA! Skoro było tak fajnie, skoro facet mówił, że było fajnie, dlaczego nie chce mnie w ogóle dalej znać? Nie odzywa się, całkowicie mnie ignoruje… DLACZEGO?! W CZYM TKWI MÓJ BŁAD? Nie rozumiem, nie potrafię ogarnąć sytuacji

Read Full Post »

W sobotę jadę do rodziców. Braciszek na saksach w Dojczlandzie, więc siedzą sami w domu – cieszą się własnym towarzystwem. Jadę zakłócić im trochę tę sielankę (tu pasowałby ten emotek-rechotek z Gadu-Gadu. Emotikonki Onetu są niestety zbyt paskudne by z nich korzystać). Trzy dni bez komputera. Tym razem to dla mnie żaden problem – Robertus i tak będzie zajęty, a nie ma nikogo, kto chciałby… No mniejsza z tym. O panu P. już dziś było raz wspominane. Nadrobię przynajmniej w domku zaległości w lekturze, odkurzę księgozbiór, odpocznę od babki.

Read Full Post »

Older Posts »