Archiwum
- Maj 2012 (22)
- Kwiecień 2012 (31)
- Marzec 2012 (34)
- Luty 2012 (31)
- Styczeń 2012 (32)
- Grudzień 2011 (29)
- Listopad 2011 (35)
- Październik 2011 (35)
- Wrzesień 2011 (30)
- Sierpień 2011 (32)
- Lipiec 2011 (33)
- Czerwiec 2011 (30)
- Maj 2011 (30)
- Kwiecień 2011 (31)
- Marzec 2011 (29)
- Luty 2011 (26)
- Styczeń 2011 (30)
- Grudzień 2010 (33)
- Listopad 2010 (30)
- Październik 2010 (34)
- Wrzesień 2010 (27)
- Sierpień 2010 (34)
- Lipiec 2010 (27)
- Czerwiec 2010 (28)
- Maj 2010 (29)
- Kwiecień 2010 (21)
- Marzec 2010 (22)
- Luty 2010 (18)
- Styczeń 2010 (21)
- Grudzień 2009 (25)
- Listopad 2009 (11)
- Październik 2009 (5)
- Styczeń 2008 (1)
- Marzec 2005 (3)
- Marzec 2004 (1)
Kategorie
- Archiwalia (24)
- Babka (217)
- Bez komentarza (33)
- Forum (70)
- Jeden worek (130)
- Klika się (2)
- Lepszy rydz niż nic (369)
- Miałem sen (5)
- Na szybkiego (40)
- Reklama (8)
- Się czyta (145)
- Się ogląda (154)
- Się słucha (103)
- Wydanie drugie (7)
- YouTUBE (7)
- Z fotopuszki (60)
- Z pamiętnika robola (145)
- Łatka (229)
-
Statystyka
- 83,279 gości
-
Najnowsze komentarze
Od 6 lipca 2010 r.


O… widzę “Drwala” Witkowskiego. Ciekawy jestem Twojej opinii.
A sam już to czytałeś? Bo się zastanawiam, czy nie podrzucić książki mamie.
Czytałem.
Spodobała mi się,
3 fragmenty książki – rozmowa głównego bohatera z panią od wynajmu domków nad morzem, panem Zdzisiem – masażystą i i sklepikarką – Meisterstück ale … w sumie nie mam skali porównawczej, bo to pierwsza książka Witkowskiego jaką (prze)czytałem (jakoś do Lubiewa i pozostałych mnie nie ciągnie…) a ja Witkowskiego lubiłem za felietony w Przekroju.
Jeżeli Twoja mama nie jest MB (Moherowym Beretem) a do tego z rozrzewnieniem wspomina FWP (Fundusz Wczasów Pracowniczych) to książka ma szansę powinna się spodobać.
Hmmm… Moja mama lubi chyba przede wszystkim książki sensacyjne (z ostatnich, bardziej znanych lektur podobał jej się cykl Dana Browna i Milenium Larssona), a w następnej kolejności dobry kryminał (Erynie Krajewskiego pasowały jej bardziej niż to o pługu i kościach Tokarczuk).
Chyba jednak będę musiał najpierw sam powieść przeczytać by ocenić, czy jej się spodoba.
Bo ‘tym o pługu i kościach’ to mam wrażenie, że nawet Olga Tokarczuk nie do końca była pewna, co chce powiedzieć.
To był chyba manifest ekologicznych przekonań autorki. A ja błędnie potraktowałem rzecz jako kryminał i kupiłem dla żony myśliwego, która lubi dziczyznę na stole