A tego to bym nie powiedział, bo wszystkie chodniki miałem w tym roku ładnie odśnieżone. Zdradliwe kałuże jeśli się trafiają, to tylko przy zejściu na pasy przejść przez jezdnię.
Chyba jednak w odwrocie… Od kilku dni słyszę, jak mi ptaszki w ogrodzie drą dzioby. A koty za oknem (w pracy) zwołują się w celach prokreacyjnych. Wiosna idzie
Zima w odpływie. Wszędzie zdradzieckie kałuże na lodzie
A tego to bym nie powiedział, bo wszystkie chodniki miałem w tym roku ładnie odśnieżone. Zdradliwe kałuże jeśli się trafiają, to tylko przy zejściu na pasy przejść przez jezdnię.
Mam nadzieję, że już nie wróci.
A ja bym się nie zmartwił, gdyby jeszcze trochę potrwała
Z tą zimą to chyba zbyt optymistycznie, ale… niech tam:-)
Optymistycznie? Oj, chyba właśnie nadzieja na daleką wiosnę byłaby zbyt optymistyczna.
znaczy Ty w obawie przed majstrem, obawiasz się wiosny?
Znaczy – tak jakby. Moje uczucia w tym zakresie współpracy z majstrem charakteryzują się pewną ambiwalencją
Chyba jednak w odwrocie… Od kilku dni słyszę, jak mi ptaszki w ogrodzie drą dzioby. A koty za oknem (w pracy) zwołują się w celach prokreacyjnych. Wiosna idzie
Mieszkam bardziej na wschodzie, to u mnie tego jeszcze nie widać.
Może raczej – nie słychać. Podejrzewam, że kiedy ja wstaję, Ty przewracasz się na drugi bok
Jasne, że nie wstaje tak wcześnie. Ale zimy u mnie jeszcze tyle, że jedynym objawem zapowiadającym wiosnę jest nadal odwilż.
Oby Twoje słowa były prorocze.
Przeszedłem się dzisiaj po mieście – przy obecnej temperaturze do niedzieli pewnie śladu po śniegu już nie zostanie.