Kanały:
Wpisy
Komentarze

Archiwum z Styczeń 2012

Zima wymraża. Na obiad robię kopytka. Z duża ilością przysmażanej cebuli. Kopytek zresztą też jest dużo. Wystarczyło na dziś i na jutro została kopiasta micha. Nadal nie mogę się zdecydować, co kupić i gdzie. Miałem zamówić książki, ale na dniach ukazało się w Kulturze Gniewu kilka interesujących komiksów. Kupując u wydawcy zapłacę cenę detaliczna, ale [...]

Przeczytaj cały Post »

Poniedziałek

Przez pół dnia mnie nosi. Dobrze, że wieczorem wyjaśniła się chociaż sprawa z zamówieniem ojca – nie będę musiał wysyłać reklamacji.

Przeczytaj cały Post »

Pojechałem, przenocowałem, wróciłem. Wczoraj wypiłem kieliszek wina i lekko podjadłem. Dziś posiedziałem i pogadałem trochę z mamą. Schowałem głęboko w biblioteczce zeszyty moich pamiętników – Kunegunda już się zaczęła do nich dobierać. Zabrałem do miasta komplet „W poszukiwaniu straconego czasu” – mama przeczytała, może i ja się za Prousta wreszcie zabiorę. Net mnie jakoś nie [...]

Przeczytaj cały Post »

Sobota

Na termometrze – 8 °C. Ponoć najbliższe dni mają być równie mroźne, przyniosłem więc ze strychu zimową kurtkę. Mama by mnie pewnie ostro obsztorcowała, gdybym przyjechał w noszonym na co dzień granatowym polarze.

Przeczytaj cały Post »

Piątek

Dzień zaczynam od zakupów. Po śniadaniu odkurzam fikus. Babka zastawia stół w pokoju (w tym roku rezygnujemy z kropidła i kranówki w miseczce) i już się zaczyna emocjonować popołudniową kolędą. Barbara z Kunegundą zagląda tylko na chwilę – zamiast autobusem przyjechały ze znajomym i z nim też wraca – więc po trzynastej mogę się brać [...]

Przeczytaj cały Post »

Czwartek

Nadal lepiej nie podchodzić. + Obejrzałem “Kołysankę” Machulskiego. Nie licząc dialogu przy stringach (“Co to jest?” “Slipy.” “A czemu takie wąskie?” “Żeby dupę opalić.”) komedia mało śmieszna, ale mimo wszystko dość przyjemna.

Przeczytaj cały Post »

Wizyta mamy. I pani Ania u babki, z sernikiem i pralinkami, w ramach spóźnionego urodzinowego najścia. Na obiad zupa na białej kiełbasie (wieprzowej) „po żydowsku” – pomysły handlowców bywają zadziwiające! Wieczorem doczytuję powieść Szczygielskiego. A później snuję się bezsensownie po necie.

Przeczytaj cały Post »

Starsze wpisy »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.